niedziela, 25 czerwca 2017

Jesienna miłość [recenzja]


Alicja
Jestem ogromną fanką Sparksa i przeczytałam wiele jego książek, które uwielbiam. Uważam, że są naprawdę dopracowane i posiadają jakiś przekaz. Jest jednym z moich ulubionych autorów, zaraz po Zafonie. Przeważnie tworzy powieści z wątkiem romansu, a ja takie ubóstwiam, więc idealnie trafia w moje gusta. 
Jesienna Miłość niebywale piękną historią o Landonie i Jamiem. Ukazuje cierpienie, miłość, radość, smutek, ale i przemianę. Landon – przystojny i popularny w szkole chłopak, który kocha być w centrum uwagi oraz Jamie – skromna, niedoceniana przez rówieśników ze złotym sercem, córka pastora. Zupełnie dwa inne światy, które łączy musical. Występując razem, muszą się poznać i zacząć współpracować. 
Książka napisana jest z perspektywy Landona i uważam, że jest to świetne, ponieważ możemy poznać jego punkt widzenia na całą sytuację z Jamie. Obserwujemy jego przemianę z tego złego na człowieka, który robi się wrażliwy na cierpienie innych. To naprawdę wzruszająca opowieść, ponieważ porusza bardzo ważny temat – białaczki. Nie chcę za dużo zdradzać, jednak muszę przestrzec, żeby mieć przy sobie paczkę chusteczek.
Autor stworzył cudowny świat, posługując się bogatymi opisami i ciekawymi dialogami. Niektóre z nich zawierają humor i przywołują uśmiech na mojej twarzy. 
Jesienna Miłość jest krótką książką i czytałam ją już drugi raz. Najpierw dowiedziałam się o filmie, który znam na pamięć. Dopiero później miałam okazję sięgnąć po lekturę i NIE ŻAŁUJĘ. Polecam każdemu, kto czytuje romanse i wzruszające powieści, bo ta jest bardzo dobrze skonstruowana i dopracowana. 
Akcja książki toczy się w innych czasach, starszych, chyba nawet nie było mnie wtedy na świecie, ale nie aż tak odległych. Jeśli oglądaliście Szkołę Uczuć, to powiem Wam, że książka Was zaskoczy, bo wiele faktów jest nie ukazanych w filmie lub przerobionych. Z ręką na sercu polecam i wierzę, że będzie Wam się podobać.
Jeśli czytaliście, to dajcie znać. Chcę poznać Waszą opinię na jej temat. 

Znalezione obrazy dla zapytania szkoła uczuć cytaty

piątek, 23 czerwca 2017

hit 2017: sign of the times. [recenzja]

Alicja
Sign Of The Times
Nikt nie spodziewałby się, że ta piosenka osiągnie aż tak wielki sukces w bardzo krótkim czasie. Wydana dokładnie 7 kwietnia o godzinie dziewiątej w naszym kraju, ale równocześnie o tej samem porze na całym świecie, lecz w innych strefach czasowych, miała być kompletnym zaskoczeniem dla fanów. Spisała się idealnie i zachwyciła też tych, którzy na to nie liczyli.
Dlaczego tak dużo szumu przy nowym singlu? Wykonawcą ballady jest Harry Styles, młody piosenkarz, którego ludzie zaszufladkowali w One Direction – zespole dość komercyjnym. Tym bardziej ogromnym szokiem była odmienna muzyka, jaką stworzył.
Styles odważył się zainspirować muzyką wspaniałego Davida Bowiego, którego jest fanem. W balladzie też można usłyszeć dźwięki przypominające nam twórczość Lany Dey Ray. Młody wokalista pokazał siebie poprzez tekst, który napisał. W zespole ukrywał się pod plakietką z napisem „idol nastolatek”, czyli słodki, uroczy z wizerunkiem wykreowanym przez wizerunek medialny.
Słuchając Sign Of The Times mamy wrażenie, że kurtyna opada, a on odsłania przed nami prawdziwą twarz. Muzyk nagrywał piosenki na album po długiej przerwie, kiedy to grał w filmie Christophera Nolana, więc poprzedni rok był dla niego wyzwaniem. A czy obecny będzie rokiem sukcesu? Wszystko na to wskazuje.
Sign Of The Times w dziewiętnaście minut pobiło rekord Adele, która potrzebowała pięćdziesięciu minut, by wskoczyć na pierwsze miejsca list przebojów. Na dodatek utwór szybko stał się numerem jeden w ponad 90 krajach.
Pozwolę sobie zacytować pierwszą zwrotkę, która jest chyba najlepszą częścią tej piosenki.
Just stop your crying
It’s a sign of the times
Welcome to the final show
Hope you’re wearing your best cloths
You can’t bribe the door on your way to the sky
You look pretty good down here
But you ain’t realty good
Po prostu przestań płakać
To znak czasów
Witaj na finale
Mam nadzieję, że ubrałaś/eś swoje najlepsze ubrania
Nie możesz przekupić drzwi w drodze do nieba
Wyglądasz całkiem nieźle tu na dole
Ale nie jesteś naprawdę dobra/y


Album Harry’ego ukaże się już niedługo, bo artysta zapowiedział, że nie chce dużej przerwy, między singlem a płytą. Mam ogromną nadzieję, że zaskoczy nas bardzo pozytywnie. Sądzę, że Sign Of The Times długo będę wspominać.

czwartek, 22 czerwca 2017

film na ekranie: dwunastu gniewnych ludzi [recenzja]


Anita
We współczesnych czasach kino opiera się głównie na produkcjach amerykańskich, nagłych zwrotach akcji, zawiłych romansach, nadnaturalnych zjawiskach, czy przerażających do szpiku kości horrorach. Młodzieży, bardzo rzadko chce się sięgnąć po starsze, „zakurzone” produkcje. Nic dziwnego, gdy naokoło jesteśmy bombardowani adaptacjami pełnymi znanych aktorów, jak Tom Cruise, Brad Pitt, czy Leonardo DiCaprio.

Dzisiaj jednak chciałabym nieco przybliżyć fabułę starszej kinematografii. Mam na myśli film reżyserii Sidney Lumet, pt.: „Dwunastu gniewnych ludzi”. Czas akcji rozgrywa się w latach pięćdziesiątych, a jej miejscem jest jeden klaustrofobiczny pokój , w którym znajduje się dwunastu przedstawicieli ławy przysięgłych. Sprawa jest prosta … mają zadecydować o winie lub uniewinnieniu. Pod lupę brana jest kwestia młodego chłopca, oskarżonego o zabójstwo ojca. Warto podkreślić... jeśli chłopak zostanie skazany, trafi na krzesło elektryczne.

Grupa mężczyzn rozpoczyna obrady. Wszyscy są przekonani, że wyrok będzie jednomyślny, a spotkanie szybko dobiegnie końca. Nic bardziej mylnego, podczas głosowania z ust jednego zaprzysiężonego, o numerze osiem (Henry Fonda) padają słowa ; „not guilty” . Te kilka sekund diametralnie zmieniają przebieg sprawy. Machina rusza, rozpoczyna się wymiana zdań.

Mężczyznom towarzyszy niekomfortowa duchota, a na domiar złego, rozpoczyna się burza. Każdy z obecnych, jest całkowicie inny. Ma odmienne zdanie, charakter, wartości, postawę. Wśród nich można znaleźć zarówno ludzi bezdusznych, nie interesujących się losem chłopca, jak i uczciwych prawników. Przez cały czas filmu dwunastu, przeróżnych osobników toczy dyskusję. Minuta po minucie, robią się coraz bardziej nerwowi, hałaśliwi, a nawet dochodzi do rękoczynów. Jaki będzie finał?


Za datę premiery powyższego filmu, uważa się rok 1959 (w Polsce). Uważam, że film jest ponadczasowy, aktualny w dzisiejszych czasach, Półtorej godziny poświęcone jest tylko i wyłącznie jednej sprawie, bez zmiany pomieszczenia, nagłych zwrotów akcji.  Nakręcony jest w czarno-białej gamie kolorów, przez co wydaje się być jeszcze starszym. W tle zaś leci muzyka typowa dla wieku XX, nieco archaiczna.


Reasumując, owa adaptacja ukazuje pejoratywne  chwile pracy przysięgłych, stres związany z zawodem, a także snuje za sobą pewną refleksję. Ile spraw zostało rozwiązanych zgodnie z sumieniem głosującego, ile osób zostało niesłusznie oskarżonych, lub uniewinnionych?

poniedziałek, 19 czerwca 2017

coldplay – magia kolorów w Warszawie, koncert.

Alicja
18.06.2017 rok na zawsze będzie dla mnie ogromnie ważnym wydarzeniem. O takich koncertach jak ten nie powinno się zapominać. Ci, którzy na nim byli, z pewnością zrozumieją moje słowa.
Miałam okazję stać na płycie, tuż przy wybiegu, gdy Chris Martin biegał od sceny do sceny, śpiewając piosenki. Byłam w tak ogromnym szoku, pełna podziwu tego co się działo... Tego nie da się nawet opisać.
Aby zająć odpowiednie miejsca, przyszłam o godzinie 14, chociaż wpuszczano nas o 17. Razem z dwoma koleżankami znalazłyśmy bramę nr.10, gdzie prawie nikogo nie było i to pozwoliło nam zająć dobre miejsce w kolejce. Kiedy tylko nas wpuszczono, biegłyśmy do wejścia na płytę i powiem szczerze, bolało mnie wszystko, ledwo oddychałam, miałam kolkę, ale uznałam, że gorzej być nie może i pobiegłam dalej. 
Miałyśmy całkiem dobre miejsce przy barierkach, ale w czasie koncertu tłum się przesuwał i byłam jeszcze bliżej sceny. Cudownie!


Nie będę pisać o supportach, chcę skupić się na Coldplay. To jest magiczne. Po prostu magiczne. Każdy szczegół tego eventu był doskonale dopracowany. Musieli siedzieć na tym bardzo długo, ale bardziej kolorowego koncertu nie zobaczycie. 
Od pierwszych minut koncert był przepełniony specjalnymi efektami świetlnymi. Przy wejściu dano nam bransoletki, które świeciły się na odpowiedni kolor przy kolejnych piosenkach. Widok całego stadionu w takich migoczących punkcikach zabierał oddech. Nie widziałam niczego piękniejszego. Dreszcze przechodziły mnie za każdym razem, kiedy CAŁY STADION śpiewał wraz z Chrisem. 
Podczas całego wydarzenia wzruszyłam się dwa razy. Raz oczywiście na Fix You, przepiękna piosenka, którą polecam każdemu i później na przemówieniu Chrisa. 
Ekipa przygotowała także fajerwerki, które były chyba przy trzech piosenkach, na dodatek cudowne confetti, wybuchy ognia oraz tęczowa flaga, która wystrzeliła w postaci serpentyn. Chris Martin i jego piosenki wzbudzają tak cudowne emocje... To taka pozytywna mieszanka. Mimo godzin stania, bólu pleców, głowy, czułam motywację do setek rzeczy. Nigdy nie było lepiej. Otaczali mnie bardzo mili i uprzejmi ludzie, dlatego tak świetnie się bawiłam.

Czy ktoś z Was był na koncercie wczoraj? Albo kiedyś indziej? A kto chciałby się wybrać?

niedziela, 18 czerwca 2017

muzyka na tydzień [19-25.06]


O to nowy post. Wymyśliłyśmy coś... dziwnego, ale może być całkiem fajne. W każdą niedzielę wieczorem pojawi się post z piosenkami na następne dni tygodnia. Niech będzie motywem przewodnim danego dnia, lub motywacją. Mamy nadzieję, że coś takiego Wam się spodoba. Piszcie nam coś sądzicie o danej piosence lub czy ją słyszeliście, a może to my Was zachęciłyśmy?

poniedziałek Alicja
Wybudzeni ze snu, sięgamy po kubek kawy, aby poczuć przypływ energii. Niech nie tylko kofeina będzie dopalaczem! Zagrajmy z rana KTOŚ NOWY - Video. Twoje nogi same zaczną tańczyć i nie zauważysz, jak nucisz tekst pod nosem.

wtorek Anita
Niby początek tygodnia, ale czas na chwilę refleksji, motywacji. Czasem już na samym starcie humor się psuje, emocje biorą górę, chęci do działania nagle znikają. Kuba Jurzyk -Być dla kogoś
Wokalista nie raz mi pomógł, słowa mówią same za siebie. Spróbujcie!

środa Alicja
Mamy środek tygodnia, jest dobrze! Lepiej, aby reszta upłynęła pozytywnie, prawda? Dlatego nie dobijajmy się i posłuchajmy Coldplay. Hymn For The Weekend – Hymn dla przyszłego weekendu! Wytrwamy.

czwartek Anita
Półmetek za Nami, idziemy dalej, do przodu. W tym dniu niech towarzyszy Wam Since Your Love(ft.Brandon Hampton). Może też trochę wyciszająca, spokojna, ale chyba uwielbiam takie klimaty! Piosenka w mgnieniu oka przeniesie Was przez trudny dnia. Nim się spostrzeżecie, nastanie piękny, nowy dzień.

piątek Alicja
I o to jest. Piątek weekendu początek, rozkręcamy się i wyluzujmy. Nawet jeśli jesteśmy w domu, możemy się dobrze bawić. Wybieram dzisiaj Strip That Down – Liam.

sobota Anita
To weekend! Zaraz zaczną się wakacje! Spędźcie ten dzień w towarzystwie przyjaciół, relaksujcie się. Róbcie tylko to co kochacie, co sprawia Wam przyjemność. Zero smutków, zmartwień. Tylko taniec i sielanka. Sprawę ułatwi Meghan Trainor - Better when I'm Dancin'

niedziela Anita&Alicja
Jutro już poniedziałek. Więc... Na nowo szkoła lub praca. Może warto się wyciszyć i dobrze nastawić na jutrzejszy dzień. Nie musi być tragiczny, jeśli wstanie się w dobrym humorze bez nerwów. Polecamy Wam Black Eyed Peas and Ariana Grande - Where Is The Love oraz Ed Sheeran - Sing.

czwartek, 15 czerwca 2017

kulturalna warszawa [co się dzieje?]


Alicja
co ciekawego dzieje się w Warszawie? przygotowałam dla Was spis najnowszych wydarzeń na kilka następnych dni. mam nadzieję, że skorzystacie! 
16 czerwca 2017 rok [piątek]
  • "Boeing Boeing" - przedstawienie.
  • godzina 20:00
  • Studio Buffo, ul. Konopnickiej 6
  • Cena 80 zł - 120 zł

Boeing Boeing” to komedia sytuacyjna autorstwa francuskiego dramaturga Marca Camolettiego. Sztuka opowiada historię Maksa, którego życie uczuciowe i erotyczne regulowane jest przez międzynarodowy rozkład lotów… Maks ma aż trzy narzeczone, wszystkie są stewardesami, a każda z nich sądzi oczywiście, że to ona jest tą jedyną.
Reżyseria – Gabriel Gietzky
Występują:
Magdalena Boczarska, Olga Bołądź / Katarzyna Ankudowicz, Dominika Figurska / Karolina Nolbrzak, Szymon Bobrowski, Rafał Królikowski / Łukasz Simlat, Cezary Kosiński / Maciej Wierzbicki

  • Nowy Świat w Ruchu - wystawa w Centrum Nauki Kopernik
  • godzina 09:00 - 19:00 (od wtorku do niedzieli)
  • Centrum Nauki Kopernik, ul. Wybrzeże Kościuszkowskie 20 
  • Cena 18 zł - 27 zł

Nowy Świat w Ruchu to 80 interaktywnych eksponatów. Wśród nich są nowe zbudowane przez nas w warsztacie oraz sprowadzone od najlepszych konstruktorów na świecie, a także już znane, które odnowiliśmy i ulepszyliśmy. 

  • "Czułość przestrzeni" - wystawa malarstwa, grafiki i rzeźby w siedzibie Orkiestry Sinfonia Varsovia
  • Sinfonia Varsovia
  • 14:00 - 18:00
  • Sinfonia Varsovia, Grochowska 272 (Budynek główny) 
  • wstęp wolny
CZUŁOŚĆ PRZESTRZENI to wystawa malarstwa, grafiki i rzeźby, podczas której zaprezentowane zostaną najciekawsze tendencje i zjawiska w zakresie sztuk plastycznych z uwzględnieniem techniki multimedialnej.

17 czerwca [sobota]

  • Cały teatr na naszej głowie - w Teatrze Wielkim Operze Narodowej
  • Teatr Wielki - Opera Narodowa, Pl. Teatralny 1
  • g. 10:00 - 17:00 (od czwartku do soboty 10:00-17:00 oraz dla widzów spektakli na godzinę przed każdym spektaklem i podczas antraktów)
  • Wstęp wolny
To już trzecia wystawa modowa organizowana przez Teatr Wielki - Operę Narodową. W tym sezonie padło na nakrycia głowy − w Galerii Opera zobaczymy te, w których występowały największe gwiazdy sceny operowej m.in. w: Onieginie Mariusza Trelińskiego, Ignorancie i szaleńcu Krzysztofa Warlikowskiego, Halce Marii Fołtyn, Strasznym dworze Davida Pountneya, Czarodziejskim flecie Achima Freiera, Zmierzchu bogów Augusta Everdinga, Carmen Lecha Majewskiego czy Kawalerze srebrnej róży Piera Luigiego Pizzi. Eleganckie cylindry, meloniki i szapoklaki, bogato zdobione kokoszniki, wianki, kornety, welony, wymyślne, czasem przerażające maski, ekstrawaganckie peruki, przypominające torty kapelusze weselne, z wytwornych piór, futra, ale i ze skromnej słomy. Wszystkie wyszły spod ręki takich projektantów, jak: Hanna Bakuła, Joanna Klimas, Gosia Baczyńska, Andrzej Kreutz Majewski, Izabela Chełkowska, Magdalena Tesławska, Paweł Grabarczyk, Małgorzata Szczęśniak, Axel Aust, Zofia de Ines, Boris Kudlička, Marrie-Jeanne Lecca, Jacques Reynaud.


  • Koncerty Chopinowskie w Łazienkach Królewskich
  • godzina 12:00
  • Muzeum Łazienki Królewskie, ul. Agrykoli 1 (Pomnik Fryderyka Chopina) 
  • wstęp wolny
Zapraszamy na 58. sezon Koncertów Chopinowskich w Łazienkach Królewskich. Recitale pod Pomnikiem Chopina odbywają się w każdą niedzielę, o godz. 12.00 i 16.00, od 14 maja do 24 września 2017 r.
Pod Pomnikiem Chopina występują wybitni pianiści, laureaci licznych konkursów pianistycznych, z bogatym dorobkiem artystycznym. 

  • Berlin – Symfonia Wielkiego Miasta - w Teatrze Studio
  • godzina 21:30
  • Teatr Studio, Pl. Defilad 1
  • wstęp wolny

Pokaz wybitnego filmu niemego Waltera Ruttmanna, do którego na żywo ścieżkę dźwiękową prezentuje Paweł Szamburski. Po ostatnim w tym sezonie secie spektakli Berlin Alexanderplatz w reżyserii Natalii Korczakowskiej zapraszamy wraz z zespołem STUDIO na zakończenie sezonu teatralnego.

  • Dzień europejski - Prawie Kino Letnie - na UW
  • Uniwersytet Warszawski, ul. Krakowskie Przedmieście 26/28
  • wstęp wolny

Ostatni dzień naszych pokazów to idealna okazja, aby w tak wyjątkowych okolicznościach doświadczyć klasyki francuskiej nowej fali i razem z bohaterami „Do utraty tchu” Jeana-Luca Godarda przespacerować się po Polach Elizejskich, a później - udać się w nocną przechadzkę ulicami Wiecznego Miasta śladem nagrodzonego Oscarem „Wielkiego Piękna” Paola Sorrentino!

film na ekranie: Joe Black [recenzja]

   

Anita
tytuł: Joe Black.
reżyser: Martin Bresta.
opis: Susan (Claire Forlani) jest córką milionera, a jej pasja to pomaganie innym. Na pierwszy rzut oka niczego jej nie brakuje, a jednak... Pewnego dnia w barze podrywa ją młody, niezwykle przystojny i inteligentny mężczyzna Joe (Brad Pitt), w którym zaczyna się zakochiwać. Tuż po wspólnym lunchu i pożegnaniu nieznajomy ginie pod kołami samochodu. Susan jest niezwykle zaskoczona, kiedy po kilku godzinach ten sam przystojniak z baru staje się gościem jej ojca Williama (Anthony Hopkins). Dziwi ją również fakt, że zupełnie jej nie pamięta...

Przez parę ostatnich dni moje myśli krążyły wokół rzeczy fantastycznych, nierealnych, odbiegających od pozornie normalnych zachowań  i czynności ludzkich. Byłam ciekawa tego, czy jest to w ogóle możliwe i jeśli tak, jaki ma wpływ na funkcjonowanie człowieka. Wtedy to, zupełnie przypadkiem,  polecono mi film reżyserii Martina Bresta, pt.: „Joe Black”.
Przyznam szczerze, że o powyższym artyście oraz wypuszczonych przez niego produkcjach, nigdy wcześniej nie słyszałam.  W rezultacie, ucieszyło mnie to, ponieważ czułam, że mam okazję odkryć coś nowego, nieznanego dla mnie. Nie zwlekając, przeszłam do czynu i zabrałam się za oglądanie.  Jest to trzy godzinna adaptacja, zabierająca adresata w daleką, nieznaną i ciekawą podróż.
Celem tej kinematografii stało się ukazanie Śmierci ( jako osoby), która szuka miejsca na ziemi. Z tym zamiarem owłada ciało młodego, przystojnego, energicznego mężczyzny. Z tych zlepków, realnego ciała i metafizycznej duszy tworzy się nowa postać, bohater tytułowy (Brad Pitt).
Jego misją było zabranie bogatego, starszego mężczyzny Williama Parrisha (Anthony Hopkins) na tamten świat. Biznesmen stara się utargować parę dni życia i zawiera ze Śmiercią pewien układ, pakt. Wbrew zasadom Black zgadza się i postanawia „pójść na urlop” i poznać ludzki świat. Uczy się bycia człowiekiem, posługiwania się nożem i widelcem, a dodatkowo zakochuje się w smaku masła orzechowego. W międzyczasie rozkochuje w sobie córkę mężczyzny, Susan (Claire Forlani), z którą zaczyna go wiele łączyć. Zarówno on jak i ona czują, że się rozumieją, a co ważniejsze kochają. Spędzają ze sobą wolny czas, choć bardzo mało o sobie wiedzą (szczególnie Joe jest bardzo tajemniczy). Sielanka trwa, ale w końcu zbliża się punkt kulminacyjny, w którym to William musi zostać zabrany w inne miejsce, nadprzyrodzone. Jaki będzie finał?


Znalezione obrazy dla zapytania joe black

 W całym filmie, poruszone zostały przeróżne kwestie, problemy. Począwszy na miłości, przyjaźni, radości, skończywszy na samotności, cierpieniu i śmierci. Dwa równorzędne ze sobą światy, wbrew powszechnemu prawu fizyki, zetknęły się ze sobą, rozniosły swoje pierwiastki i owładnęły każdego kto znalazł się w pobliżu.
Wspaniała gra aktorska, muzyka, bogactwo scenerii, wpłynęły na piękne ukształtowanie się świata przedstawionego. Można w nim znaleźć dosłownie wszystko. Zarówno pejoratywny obraz cząsteczek boskich, ludzkich jak i pozytywne ich skutki.
Reasumując, uważam, że Martin Blake w sposób niezwykły oddał problematykę tekstu kultury. Za pomocą nietypowych zjawisk, wyróżniającej fabuły, akcji, pokazał coś nowego. W sposób kreatywny, pomysłowy wprowadził na rynek zupełnie nową produkcję, różniącą się od stereotypowych publikacji. Aktorzy wcieli się w postaci zupełnie różne, a nawet pochodzące z innych światów. Pomieszał ze sobą wiele pomysłów, a w rezultacie wydał na świat, coś nowego, zachwycającego, łapiącego za serca i skłaniającego do myślenia.
Alicja: Pozwalam się wtrącić! Poleciłam ten film Anicie i czekałam niecierpliwie, aż go obejrzy. Jestem podekscytowana, ponieważ podobał jej się tak bardzo, jak mi. Dlatego nie będę pisała swojej osobnej opinii, zgadzam się z Anitą. 

created by STRONG-POWER.PL Wszelkie prawa zastrzeżone.
Powróć do góry