poniedziałek, 19 czerwca 2017

coldplay – magia kolorów w Warszawie, koncert.

Alicja
18.06.2017 rok na zawsze będzie dla mnie ogromnie ważnym wydarzeniem. O takich koncertach jak ten nie powinno się zapominać. Ci, którzy na nim byli, z pewnością zrozumieją moje słowa.
Miałam okazję stać na płycie, tuż przy wybiegu, gdy Chris Martin biegał od sceny do sceny, śpiewając piosenki. Byłam w tak ogromnym szoku, pełna podziwu tego co się działo... Tego nie da się nawet opisać.
Aby zająć odpowiednie miejsca, przyszłam o godzinie 14, chociaż wpuszczano nas o 17. Razem z dwoma koleżankami znalazłyśmy bramę nr.10, gdzie prawie nikogo nie było i to pozwoliło nam zająć dobre miejsce w kolejce. Kiedy tylko nas wpuszczono, biegłyśmy do wejścia na płytę i powiem szczerze, bolało mnie wszystko, ledwo oddychałam, miałam kolkę, ale uznałam, że gorzej być nie może i pobiegłam dalej. 
Miałyśmy całkiem dobre miejsce przy barierkach, ale w czasie koncertu tłum się przesuwał i byłam jeszcze bliżej sceny. Cudownie!


Nie będę pisać o supportach, chcę skupić się na Coldplay. To jest magiczne. Po prostu magiczne. Każdy szczegół tego eventu był doskonale dopracowany. Musieli siedzieć na tym bardzo długo, ale bardziej kolorowego koncertu nie zobaczycie. 
Od pierwszych minut koncert był przepełniony specjalnymi efektami świetlnymi. Przy wejściu dano nam bransoletki, które świeciły się na odpowiedni kolor przy kolejnych piosenkach. Widok całego stadionu w takich migoczących punkcikach zabierał oddech. Nie widziałam niczego piękniejszego. Dreszcze przechodziły mnie za każdym razem, kiedy CAŁY STADION śpiewał wraz z Chrisem. 
Podczas całego wydarzenia wzruszyłam się dwa razy. Raz oczywiście na Fix You, przepiękna piosenka, którą polecam każdemu i później na przemówieniu Chrisa. 
Ekipa przygotowała także fajerwerki, które były chyba przy trzech piosenkach, na dodatek cudowne confetti, wybuchy ognia oraz tęczowa flaga, która wystrzeliła w postaci serpentyn. Chris Martin i jego piosenki wzbudzają tak cudowne emocje... To taka pozytywna mieszanka. Mimo godzin stania, bólu pleców, głowy, czułam motywację do setek rzeczy. Nigdy nie było lepiej. Otaczali mnie bardzo mili i uprzejmi ludzie, dlatego tak świetnie się bawiłam.

Czy ktoś z Was był na koncercie wczoraj? Albo kiedyś indziej? A kto chciałby się wybrać?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

created by STRONG-POWER.PL Wszelkie prawa zastrzeżone.
Powróć do góry